Doktor Mouse i Baron Münchhausen

Co podkreślam, by fani doktora nie chwycili mnie pod ramiona i pod pal wyostrzony nie unieśli jako heretyka i profanatora.

Jako zwolennik Czarnego Humoru (makabra, ironia, groteska, pure nonsense), który to gatunek literatury cierpi w Polsce frapujący niedobór, a także jako miłośnik mistrza tego nurtu, Rolanda Topora, dedykuję tę pierwszą na eiobie publikację mojej prozy tak memu mistrzowi, jak i Hugh Laurie’mu.

Reklama : száraz szaunák

Zapraszam Was do przeczytania najnowszego z moich 400 opowiadań. Zaparzcie kawę, przysuńcie bliżej siebie talerz biszkoptów – i czytajcie…

Doktor Mouse i Baron Münchhausen

Dyrektor szpitala nie namierzała Mouse’a zbyt długo. Rzadko szukał schronienia w schowku na miotły, ominęła go więc i skierowała energiczne kroki swoich idealnie zgrabnych nóg do najbardziej pewnego miejsca.

Doktor Mouse siedział w swoim gabinecie w pozycji dziecka, które stara się o nieodwracalne skrzywienie kręgosłupa. Zafascynowanym, adekwatnie dziecinnym wzrokiem wpatrywał się w ekran telewizora, który astronauci uznaliby za monitor wykradziony ze sterowni wahadłowca.

Reklama : serwis instalacji gazowych warszawa

Candie skrzywiła usta, zamykając za sobą drzwi.

- Widzę, że wydłużyłeś sobie czas oglądania seriali z dwóch do ośmiu godzin – zauważyła kąśliwie.

- Nie oglądam serialu – sprostował Mouse niedbale, nie racząc spojrzeć ani na jej twarz, ani – co było dość frapujące – na jej biust i tyłek.

Odwróciła się więc do niego przodem, wydając niezbyt ciche westchnienie rozczarowania. Specjalnie dla Mouse’a wchodziła do jego gabinetu tyłem, nawet wyeksponowanym w kapucynkowy sposób tyłem – ale ostatnio ignorował tę gimnastykę poświęcenia.

Candie obniżyła wzrok i uniosła brwi.

- Mouse!… Zmieniłeś wykładzinę!

- Nie – zaprzeczył obojętnie. – Vicodin mi się rozsypał.

Z ekranu dobiegł szalony, niejako histeryczny śmiech, i Candie przesunęła nań zaciekawione oczy.

- To „Amadeusz” – odkryła zaskoczona. – Oglądasz „Amadeusza”!

Reklama : systemy ekspozycyjne

Powoli odszukał ją wzrokiem. Bardzo powoli – jakby rozglądał się za nią w półmrocznej pieczarze wypchanej stalaktytami, stalagmitami i szkieletami nonszalanckich grotołazów.

- Ten ton sugeruje, że najbardziej ambitne dozwolone mi filmy to „Czarnoksiężnik z Oz” oraz „Mary Poppins” – wymruczał łagodnie, acz nie bez sarkazmu.

Amadeusz Mozart zachichotał niczym obłąkaniec zaciągnięty nad brzeg strumienia w celu inkwizycyjnego podtopienia i Candie zmarszczyła brwi.

- Tego nie powiedziałam – usprawiedliwiła się. – Ale… Nigdy nie myślałam, że…

- …mógłbym oglądać musicale? – Wbił w nią to fascynujące, mocno nazistowskie spojrzenie socjopatycznych, urzekających lazurem oczu. Poczuła, że mięknie. Mouse też to poczuł i nasilił socjopatyczny urok swoich oczu, poprzez wytrzeszczenie ich w płazim natężeniu. Był w tym mistrzem.

Reklama : pranie restauracji

W gruncie rzeczy był w tym płazem.

Może nie tylko w tym.

Płazio-nazistowskie spojrzenie Mouse’a zawsze ją uwodziło. Mouse o tym nie wiedział, ale zazwyczaj po takim kontakcie czmychała do schowka na miotły i rozbierała się tam, łagodnie i wesoło pomrukując.

By natychmiast ubrać się, histerycznie i w zrezygnowaniu pochlipując.

A raczej – to ona nie wiedziała, że Mouse o tym wiedział.

Mozart znowu zachichotał histerycznie. Tym razem jak szesnastoletnia Indianka osaczona pod wodospadem przez tuzin zdziczałych traperów, drwali i mormonów.

- Nie oglądam filmu w rozrywkowym sensie – wyznał Mouse pobłażliwie.

- A w jakim jeszcze sensie ogląda się filmy?

Reklama : obrusy

- Medycznym. Rozpoznawczym. Diagnostycznym.

- Diagnostycznym? – teraz to ona szerzej otworzyła oczy. Porzuciła też tę kapucynkową pozę, prostując plecy, co natychmiast poprawiło jej wizualną rangę.

Mouse powrócił skupionym wzrokiem do ekranu.

- Rozpoznaję choroby Mozarta – obwieścił obojętnie.

- Na podstawie jego tęczówek? – zakpiła.

- Na podstawie śmiechu.

- Co? – zagryzła wargi oszołomiona.

Reklama : suché sauny

- Słucham śmiechu Mozarta od 6.00 rano. Zdiagnozowałem już drugą fazę choroby dwubiegunowej, zespół Arnolda-Chiariego, uzależnienie od barbituranów, parodontozę, ukryte wole endemiczne, zapalenie tarczycy Hashimoto, kleszczowe zapalenie mózgu, a także rytifobię, odontofobię, majeutofobię, tokofobię, ichtiofobię, amolesofobię, i amaksofobię. I pantofobię zresztą*.

Patrzyła na niego z niedowierzaniem.

- Ichtiofobię? A co to jest w o ogóle??

- Paniczny lęk przed rybami.

- I chcesz to opublikować?

Reklama  : giętarka

- Spodziewasz się, że ukryję ten raport w schowku na miotły?

Spłonęła rumieńcem.

- Nie bardzo rozumiem, skąd to zażenowanie – rzekł obłudnie Mouse. Mozart z kolei zaśmiał się jak kapucynka, której wypomniano brak bielizny i podkreślające to skrzywienie kręgosłupa.

- Ale przecież to nie jest Mozart – wycedziła.

- Oczywiście, że nie. To najwyraźniej John Candy po chemioterapii.

- Mouse… Przecież to….

Popatrzył na nią ze zmarszczonymi brwiami.

- Kaspar Hauser?

Reklama : sauny suche

Westchnęła ciężko.

- Hassan ibn Sabbah, zwany Starcem z Gór? – dociekał ze śmiertelną powagą.

- Tom Hulce. Aktor. Który zagrał Mozarta w filmie „Amadeusz”. Nie możesz rozpoznać chorób Mozarta na podstawie śmiechu Toma Hulce’a – tłumaczyła Mouse’owi jak dziecku. – Nikt śmiechu Mozarta nie zarejestrował. Niczego nie nagrywano w czasach Mozarta.

Zapadła krępująca cisza. Mouse był wyraźnie oszołomiony tym, co usłyszał, bo płazio wybałuszonymi oczami patrzył to na nią, to na chichoczącego w amoku Toma Hulce’a. Candie poczuła nawet wyrzuty, że zdruzgotała tę całą „przełomową” euforię Mouse’a i zaczęła rozważać, czy nie wypadało ratować jego formy przy pomocy odwrócenia się ponownie tyłem i kapucynkowego nachylenia kręgosłupa. Zanim jednak to uczyniła, Mouse przełamał zdrewnienie i z całkowitym spokojem, nieomal zadowolonym głosem obwieścił:

Reklama : catering warszawa

- Zdiagnozowałem Toma Hulce’a. Na podstawie śmiechu. Jest chory na zespół Arnolda-Chiariego i kleszczowe zapalenie mózgu. A przynajmniej był podczas wizyty u cesarza Franciszka I w roku 1762. Jesteś głodna? Chcesz porzucać piłką? I masz ładne piersi. W życiu ich nie widziałem. Ale diagnozuję na podstawie twoich tęczówek.

- Mouse – wykrzywiła usta, chociaż wzmianka o piersiach przywiodła miłą myśl o kwarantannie w schowku na miotły. – Potrzebuję twojej pomocy.

- W takim razie nie wyróżniasz się w tłumie obywateli New Jersey. Przynajmniej dopóki nie ściągniesz tego gestapowsko obciągniętego kostiumu.

Reklama : flagi druk

Nabrała głęboko powietrza do płuc.

- Mam kłopotliwego pacjenta.

- Nasz przyjaciel Wilkinson zachorował? Chyba nie na raka?

- Mamy Münchhausena, Mouse…

- A! Zatem symulant. Lubię takich ukarać operacją.

- On się nazywa Münchhausen, na miłość boską. To nie zespół Münchhausena, tylko sam Münchhausen. Baron Münchhausen!

- A – Mouse uniósł jedną brew i przeszył ją bacznym spojrzeniem. – Niech do mnie natychmiast przyjdzie. Jestem u siebie – potoczył dłonią dokoła.

- To pacjent z wypadku, Mouse – zasapała Candie.

- W całości? Czy jeszcze zwożą części? – Mouse zmarszczył czoło, upodobniając je do Kordylierów, po czym zaczął rzucać piłką o ścianę, strącając obrazy.

Reklama : grotta di sale

- W całości, bo to on przejechał kogoś.. Jest w szoku. Narzeka na silny ból w nodze. Myślę, że to problem neurologiczny. Reakcja na stres.

- Ból w nodze? – Mouse złapał piłkę i popatrzył na nią z gwałtownym zainteresowaniem.- W której?

- Poczułeś więzi? – Candie uśmiechnęła się krzywo. – On też ma kłopot z prawą nogą. Poza tym jest twojego wzrostu i tak samo brzydko przystojny. Ale to wszystko, co was łączy. Jest Czarny i młodszy od ciebie o dziesięć lat.

Reklama : flagi gabinetowe

Mouse zmarszczył brwi i przyglądał się jej w zastanowieniu. W końcu poderwał się, by wstać – ale uczynił to tak energicznie jak niezręcznie i runął jak długi. Na jego twarzy nie drgnął jednak ani jeden mięsień, jakby nie stało się nic, nad czym nie miał kontroli.

A ponieważ nie wstawał, rozłożony nieruchomo na wykładzinie i wpatrzony pogodnie w sufit, zbita z tropu Candie wykrztusiła:

- Mouse!… Wywróciłeś się.

- Kiedy?

- Mouse!

- Wcale się nie przewróciłem – zaprzeczył z dziecinnym uporem.

- Przecież leżysz – zasapała bezradnie.

- Owszem. Leżę, bo położyłem się, by się zastanowić nad przypadkiem.

- Mousssse… Przewróciłeś się.

- Jesteś głodna?

Reklama : sóbarlang

*****

- Wasze sugestie – Mouse stanął z flamastrem przy tablicy.

- Kropidlak – rzucił natychmiast Blackman.

- Albo toczeń – uzupełniła Cameroon.

Mouse przez chwilę przyglądał im się z kamienną twarzą, która nasunęła im niemiłe podejrzenie, że palnęli jakieś głupstwo.

- Skąd te wnioski? – spytał w końcu, oglądając się za siebie. Candie stała w drzwiach z założonymi rękami, już nie wypięta, raczej nonszalancka, urażona. Jej twarz wykrzywiał osobliwy grymas dziewczynki, której ukradziono rower czterokołowy i ulubione klipsy.

- Noo – Blackman rozłożył dłonie niczym pastor obiecujący pobłażanie na Sądzie Ostatecznym – zawsze tak wyrokujemy. Toczeń albo kropidlak. To się sprawdza.

Reklama : wieczór panieński

- Doskonale – ocenił Mouse krótko. Przesunął znudzony wzrok na pochodzącego z Tasmanii Chayse’a. – A ty co sugerujesz, milczku znaleziony w przechowalni bagażu? Podejrzewasz, że pacjent zatruł się pyłem z polskiej kopalni?

- A co ty sądzisz?

- Że to sarkoidoza.

- I ja tak sądzę.

- A tak naprawdę: że to autoagresja.

- Doszedłem do tego samego wniosku – rzekł niezmieszany Chayse. – Objawy pasują idealnie. Operujmy.

Reklama : solná jeskyně

Popatrzyli na niego oszołomieni. Mouse zmarszczył brwi. Trochę za bardzo, ale już dawno stracił kontrolę nad własną ekspresją i personel szpitala przywykł. Tylko pacjenci czasem umykali z przychodni przestraszeni metamorfozą, którą uzasadniałby tylko Halloween.

Część z nich wracała zresztą bardzo szybko. Ta część, która wybiegała na zewnątrz w chaosie i bez rozglądania się na boki. Ich poturbowane ambulansami i dostawczymi pick-upami ciała wnoszono z powrotem do gmachu, a Mouse znów nad nimi stawał i terroryzował socjopatyczną ekspresją twarzy, która była zdolną opisać dwa stulecia wydarzeń w Europie.

Reklama : serwis wózków widłowych wrocław

I eksterminację Azteków.

- Co chcesz operować? – spytała z niedowierzaniem Candie.

- Noo, to jeszcze ustalimy – rzekł swobodnie Chayse. – Ale nie twierdzę, że nie można zacząć operować bez konkretnego celu. Nóż otwiera cel.

Cameroon przyjrzała mu się z przerażeniem, a Blackman z rezygnacją skrył twarz w dłoniach.

- Chayse – Mouse patrzył na tablicę. – Przynieś mi kawę.

- Jasne, szefie!

- I hot-doga.

Chayse poderwał się, ale zamarł, gdy usłyszał kolejne rozszerzenie zamówienia.

- I siedemnaście snickersów.

- Siedemnaście??

Reklama : grota solna

- Każdego kupisz w innym sklepie. Inaczej ściągniesz na siebie uwagę FBI. Są bardzo czuli na punkcie dziwaków.

- Aha – Chayse ruszył do drzwi ogłupiały.

- I komiks o powieszeniu Batmana – dorzucił Mouse z powagą, która zawstydziłaby grabarzy rządowych.

Kiedy Chayse wyszedł, Blackman zwrócił na swego szefa przejęte oczy.

- Jest taki komiks? Powiesili go?

- Tak – potwierdził Mouse niewzruszony. – Ku-Klux-Klan. Przecież był Czarny. Rozumiem twoje odczucia. To był jedyny latający Czarny.

- Mouse! – odezwała się karcąco Candie. – Nie ma takiego komiksu. Chciałeś pozbyć się Chayse’go. Dziwne, skoro we wszystkim cię popiera.

- Właśnie dlatego. Przydupasy z miłością i oddaniem, zadają bratobójcze ciosy nożem w okolice nerki.

- Więc Batman żyje? – wymruczał cicho Blackman.

Mouse przesunął na niego pusty wzrok płaza, który zapomniał się podczas wygrzewania na słońcu i wysechł z życia.

Reklama : maszyna do obróbki metalu

- Oczywiście. Nie mniej niż Kuba Skoczek.

- Kto?

- Jeden z pierwszych terrorystów miejskich. Skakał dalej niż kangur po dachach i ludziach Londynu w drugiej połowie XIX wieku. Na piersi miał zawieszoną karbidówkę, bo był agresorem nocnym.

- Pacjent czeka – przypomniała Candie.

- Załóżmy białe kaptury i powieśmy go – zażartował Mouse swobodnie.

Bardzo swobodnie. Nie zaśmiał się nikt, a Blackman pokręcił głową.

Mouse wzruszył ramionami i odwrócił się do tablicy.

- Przeanalizujmy objawy jeszcze raz. Mamy tu: rozjeżdżanie białoskórych przechodniów z sześciorgiem dzieci, ucieczka z miejsca wypadku o sześćdziesiąt cali, symulowanie bólu w nodze i chwytanie za tyłek samego siebie, bo pielęgniarki były poza zasięgiem.

Reklama : skidate

- Powieśmy go – zaproponował Blackman.

Mouse przeszył go wzrokiem.

- Jesteś rasistą – osądził z satysfakcją. – Nie lubisz Czarnych.

- Nonsens – żachnął się Blackman.

- Pacjent czeka. – Candie trochę zmieniła wyraz twarzy. Teraz zdawała się żywić pretensje o podpalenie domu i uwiezienie sióstr do siedlisk Szoszonów.

Gdy tymczasem jej żaden Szoszon nie porwał…

Nikt nigdy nie dopadł jej w tym schowku na miotły.

- Tak – skinął głową Mouse. – Dyskusja jest jak zwykle jałowa. Bawicie się w osądzanie Czarnych, gdy to biali lekarze szczepią amerykańskie dzieci mieszaniną rtęci, aluminium, acetonu i tkanki z abortowanych płodów.

Reklama : doniczki ceramiczne

- Skąd wiesz, u licha? – spytał z przejęciem Wilkinson, który właśnie pojawił się za plecami Candie.

- Przecież jestem białym lekarzem. Robię, co do mnie należy.

*****

Baron Münchhausen nieufnie i z rosnącym niepokojem przyglądał się nachylonej nad nim twarzy. Twarz była skrajnie pomarszczona, waranowo stężała, a wypchnięte nieznaną i niekoniecznie kontrolowaną siłą gałki oczne świdrowały go z nieznośnym i raczej źle rokującym uporem. Nieufność została utracona minutę wcześniej – dziwny lekarz natychmiast po wejściu zablokował drzwi laską o rączce w kształcie upiornego sukkuba**, po czym zerwał gwałtownie kroplówkę uwieszoną nad łóżkiem. Niespecjalnie też ujął Münchhausena, kiedy rozchylił marynarkę i odsłonił koszulkę z wielką flagą Konfederacji.

Reklama : bębny napędowe

Czarnoskóry pacjent Münchhausen trochę już się bał i myślał o ucieczce.

- Czy… coś nie tak? – wykrztusił w końcu.

- Nic poza tym, że anihilował pan całą rodzinę spieszącą po nagrodę do burmistrza. Poza tym jest problem z pańską nogą.

- Problem? – przełknął ślinę pacjent. – Ale ja już nie czuję bólu właściwie. A tamci biedacy wbiegli mi pod auto, nic nie mogłem zrobić…

- Mógł pan jechać na zakupy autobusem albo zostać w domu i poświęcić czas na zawieszanie portretów abolicjonistów na ścianie salonu. A noga… – Mouse odchylił kołdrę i przyjrzał się prawej nodze z namaszczeniem. – Ciekawe.

Reklama : wibrator

- Co to oznacza dokładnie? – spytał z ociąganiem Münchhausen. Starał się nie patrzeć na twarz doktora, ale kiedy odwracał od niego wzrok, ściągał go natychmiast straszny sukkub zdobiący laskę.

Mouse pokiwał głową, niespiesznie przykrył nogę, wygładził kołdrę i z odprężeniem wrócił spojrzeniem do pacjenta.

- Wszystko jasne – orzekł.

- Ale co? – zasapał pacjent bliski desperacji.

- Głos panu drży.

- Doktorze…

- Co pan robił w Turcji? – przerwał Mouse.

Reklama : awaryjne otwieranie drzwi

Baron Münchhausen zamilkł oszołomiony. Widocznie też wrosło jego przerażenie, bo skulił się, a nawet oddalił od doktora tak dalece, jak tylko mógł. To jakieś dwa cale.

- W Turcji? – wybełkotał, ocierając dłonią spocone czoło. – Nigdy nie byłem w Turcji…

- Obaj doskonale wiemy, że pan był – rzekł zimno lekarz. – I w Oczakowie.

- W… Gdzie?!

- W Oczakowie. Nad Dnieprem.

Pacjent z trwogą obejrzał się na drzwi. Nie zauważył jednak żadnych przechodzących za szybami członków personelu.

Natomiast znów zauważył sukkuba.

Co gorsza, odniósł wrażenie, że sukkub zauważył jego.

- Nie rozumiem, o czym pan mówi, doktorze – wykrztusił. – Czy mógłby pan wezwać…

- Przecież walczył pan w wojnie rosyjsko-tureckiej? – uniósł brwi Mouse. – Odpalono pocisk, na którym pan drzemał, zgadza się?

Reklama : przeglądy instalacji

Pacjent potrząsnął głową.

- Nie – zaprzeczył z wysiłkiem. – Nie zgadza się. Pan mnie z kimś myli, proszę sprawdzić kartę…

Mouse uczynił rzecz straszną – znowu wykształcił na swojej twarzy pasmo Kordylierów, po czym oderwał socjopatyczny wzrok od Münchhausena, wyprostował się, odszedł na koniec łóżka i spojrzał na kartę.

- Rzeczywiście – wymruczał z zafascynowaniem.

Reklama : prywatny detektyw warszawa

- A nie mó…

- August Dieckmann, SS-Obersturmbannführer, odznaczony Krzyżem Rycerskim Żelaznego Krzyża z Liśćmi Dębu i Mieczami.

- Co pan…??

Mouse ziewnął i znów pochylił się nad do reszty spanikowanym pacjentem.

- Oczywiście żartowałem. Karta wyraźnie podaje, że nazywa się pan Münchhausen.

- Nazywam się Münchhausen, Chryste panie, ale nigdy nie walczyłem z Rosjanami! – wykrzyknął z rozpaczą czarnoskóry pacjent.

Zapadła cisza. Mouse przypatrywał się swojemu podopiecznemu z widocznym zaintrygowaniem.

- Może w istocie nie jest pan tym baronem – chrząknął. – W ogóle pierwszy raz spotykam czarnego arystokratę.

Reklama :wyposażenie kosmetyczne

Pacjent spojrzał na niego jak na szaleńca, co zresztą miało swoje uzasadnienie.

- Nie jestem baronem… Baron to moje imię.

Teraz milczenie trwało dłuższą chwilę. Przez ten czas pacjent modlił się z zamkniętymi oczami o nadejście pielęgniarki, a Mouse gładził brodę ze wzrokiem utkwionym tępo w sukkubie.

- Wracając do tematu – odezwał się wreszcie tonem człowieka pogrążonego w przyjacielskiej pogawędce. – Nogę da się uratować, ale za pewną antropologiczną cenę.

Reklama : szczotki

Przez minutę Baron Münchhausen nie odzywał się, udając, że nie jest zainteresowany sprecyzowaniem określenia „antropologiczna cena”. Ale w końcu poddał się, tuż po tym, jak zobaczył pielęgniarki umykające spod drzwi i mrugające porozumiewawczo do diabolicznego lekarza.

- To znaczy? – wyszeptał, ponownie przymykając powieki.

- Proszę mi zaufać, baronie – wymruczał Mouse.

Po czym huknął stołkiem w czoło pacjenta.

*****

 

Kilka tygodni poszukiwano doktora Mouse’a. Ponieważ nie było to pierwsze zniknięcie, alarm pozbawiony był większego hałasu medialnego i rozkuwania murów szpitala. Zresztą doktor Wilkinson, przyjaciel Mouse’a, odradził „tego rodzaju reklamę” placówki, bo Mouse i tak sam się odnajdzie, „niestety”.

Candie wypuściła z dłoni teczkę, gdy ujrzała Mouse’a maszerującego przez hol z miną wyrażającą najwyższe odprężenie.

- Mouse! – krzyknęła. Zaraz też spłoniła się, bo ucichł gwar i wszystkie głowy zwróciły się na nich.

Mouse podszedł do niej z uśmiechem.

- Kochasz mnie? – spytał.

Reklama : restauracja warszawa

- Brzydzę się tobą.

- Czy dlatego siedziałaś przez tydzień w schowku? – spytał, schylając się ku ziemi. Podał jej teczkę i dodał niewinnym tonem: – Sprzątaczki mówiły.

- Gdzie byłeś? – spytała przez zęby.

Pokręcił głową w zafrapowaniu.

- Wyobraź sobie, że położyłem się na chwilę w jednej z nieczynnych sal prosektorium i zapadłem w śpiączkę. Ale teraz czuję się bardzo witalny. Myślę, że wyjdziemy gdzieś wieczorem z Wilkinsonem jako drag queens. Dołączysz?

Potrząsnęła głową z ciężkim westchnieniem.

- Znaleźliśmy Barona Münchhausena.

- Na Boga – popatrzył na nią wielkimi oczami wstrząśniętego dziecka. – To on też zniknął?… Gdzie był?

- W jednej z nieczynnych sal prosektorium.

Teraz on pokręcił głową.

- Perwersyjne i faszystowskie – osądził.

Candie chciała coś powiedzieć, ale otwarła tylko usta jak ogłuszona ryba, patrząc na niego bezradnie.

- Zbyt łagodnie traktujemy pacjentów – rzekł z przyganą Mouse, patrząc na swoje buty. – Niedługo będzie im się wręczać Krzyże Rycerskie Żelaznego Krzyża z Liśćmi Dębu i Mieczami.

Reklama : wina

Odwrócił się od niej i ruszył do wyjścia.

- Gdzie idziesz? – spytała z żalem.

- Pobiegać – odparł swobodnie.

Uszedł ledwie kilka kroków, gdy zatrzymał go zaaferowany, dość spięty głos Candie.

- Mouse!… Pacjent Münchhausen… Jego prawa noga…

Przystanął i zwrócił na nią zaintrygowaną twarz.

- Co z nią? – spytał.

 

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Doświadczenia z pogranicza śmierci (NDE)

dlatego stosunkowo rzadko staje się tematem powszechnych dyskusji. Jest zwykle rozpatrywana albo z perspektywy czysto biologicznej, medycznej – jako kres funkcjonowania ciała, albo z punktu widzenia religii – jako moment uwolnienia się duszy i jej spotkanie z Bogiem. W świadomości, a także w doświadczeniu wielu osób jest jednak obecny motyw, który wydaje się łączyć oba te stanowiska. Są to mianowicie niezwykłe przeżycia mentalne występujące w trakcie umierania. Wiedza o nich funkcjonuje głównie w formie potocznej, w postaci mrocznych opowieści, np. o widzeniach osób umierających czy niewytłumaczalnych zjawiskach towarzyszących agonii. Od pewnego czasu jednak, zagadnienie to stało się również przedmiotem zainteresowania naukowców i zostało roboczo nazwane doświadczeniami z pogranicza śmierci (NDE – near – death experience).

Reklama : pizze legionowo
Śmierć jako proces
Istotne dla omawianego tematu jest podkreślenie, iż śmierć nie stanowi aktu jednostkowego, ale jest zachodzącym w czasie procesem. Można wyróżnić następujące etapy rozstawania się z życiem:

1. agonia – okres wyczerpania naturalnych sił, mogących przywrócić homeostazę organizmu; charakteryzuje ją stopniowe ustępowanie objawów życia, przedśmiertna euforia, senność połączona z zaburzeniami świadomości i majaczeniem; można wyróżnić w niej trzy etapy:

Reklama : flagi państw
- życie zredukowane (niedomogi czynnościowe ośrodkowego układu nerwowego, układu krążenia i układu oddechowego)
- życie minimalne (dysregulacja czynności i dalsze obniżenie przejawów życia)
- śmierć pozorna (dalsze wygasanie podstawowych funkcji organizmu)
2. śmierć kliniczna (całkowite ustanie akcji serca i oddechu)
3. śmierć osobnicza (nieodwracalne zniszczenie mózgu)
4. śmierć biologiczna (całkowite wygaśnięcie wszystkich życiowych czynności tkanek
i komórek, pojawienie się oznak śmierci i cech rozkładu)

Definicja i przejawy NDE
W trakcie umierania mogą pojawiać się różnego rodzaju doznania, które trudno jednoznacznie ocenić z naukowego punktu widzenia. Są one określane mianem doświadczeń z pogranicza śmierci (NDE) i uważane za fascynujące, ale nie powszechne zjawisko, którego doświadczają niektóre ofiary traumy w krytycznym stanie lub w okresie śmierci klinicznej. Wspólną cechą raportów na temat NDE jest postrzeganie wzajemnych zależności pomiędzy wszystkim i wszystkimi.

Reklama : przeprowadzki warszawa

Szczególnym etapem umierania jest pod tym względem agonia, z uwagi na swój dramatyzm oraz niezwykłe doświadczenia umierających, które mogą mieć wtedy miejsce. Chodzi mianowicie o relacjonowane przez świadków wizje umierających, dotyczące obecności osób bliskich, wcześniej zmarłych lub osób uznawanych za symboliczne postaci religijne. Najczęściej wizje te łączą się z doświadczaniem uniesienia i euforii, ale jednocześnie z niezakłóconą świadomością, pozwalającą np. na równoczesne prowadzenie dwóch rozmów – z osobami zgromadzonymi wokół umierającego oraz z niewidoczną dla świadków postacią.

Najwięcej relacji na temat doświadczeń z pogranicza śmierci pochodzi jednak od pacjentów, którzy przeżyli śmierć kliniczną. Liczne badania na temat doświadczeń psychicznych w tym stanie, prowadzili m.in. dr Raymond Moody czy Keneneth Ring. Ten ostatni, na podstawie analizy wielu przypadków pacjentów przywróconych do życia, sporządził etapowy opis doświadczenia z pogranicza śmierci. Zawierał on w nim takie elementy, jak:

Reklama : szkolenia bhp bielsko biała

• poczucie własnej śmierci
• uczucie spokoju i ulgi
• oddzielenie się od ciała (najczęściej ma charakter unoszenia się w górę i spoglądania stamtąd na swoje ciało)
• wejście w ciemność (większość osób relacjonuje szybkie przesuwanie się przez tunel lub tubę)
• napotkanie „obecności” lub usłyszenie głosu (może to być ktoś bliski wcześniej zmarły, postać religijna lub ktoś nie znany wcześniej, jednak w każdym przypadku postać ta określana jest jako niezwykle przyjazna i opiekuńcza)
• inwentaryzacja własnego życia (oglądanie scen z własnego życia, jak klatek filmu; najczęściej kolejność czasu i ważności zdarzeń wydają się przypadkowe, pojawiają się jednak bardzo szybko i w sumie trwają nie dłużej niż kilka sekund)
• ujrzenie pięknych kolorów, wejście w światło
• spotkanie widzialnych postaci

Reklama : manekin

Pacjenci, którzy przeżyli śmierć kliniczną bardzo często twierdzą, iż mieli wrażenie jakby ich umysł znajdował się poza ciałem oraz relacjonują ze szczegółami takie wydarzenia z tego okresu, jak m.in.: przenikanie przez ściany budynków, obserwowanie z góry własnego ciała i dotyczącej go akcji ratunkowej, podążanie do swoich bliskich, aby się z nimi pożegnać.

Powszechność zjawiska
Problem wydaje się istotny, ponieważ jak wskazują dane, dotyczy aż 30 – 40 % osób, które były bliskie śmierci. Według badań Gallupa jest to co dwudziesta osoba w Stanach Zjednoczonych. O doświadczaniu NDE mówi jedna na cztery osoby przechodzące przez śmierć kliniczną. Dane pochodzące z analizy prac wybitnego znawcy tematyki – Karlisa Osisa wskazują, że wizji przedśmiertnych doświadcza od połowy do dwóch trzecich świadomych pacjentów terminalnych.

Reklama : zbiorniki z tworzyw

Próby wyjaśniania natury NDE
O ile możliwe jest śledzenie procesów zachodzących podczas umierania na poziomie biologicznym, o tyle informacje dotyczące aspektów psychologicznego i duchowego, są dostępne jedynie pośrednio – poprzez obserwacje osób umierających oraz relacje tych, którzy w wyniku interwencji medycznej zostali przywróceni do życia.
Przegląd scen z własnego życia oraz doświadczenie przechodzenia przez tunel wydają się być silnie uwarunkowane kulturowo i dotyczyć tych społeczeństw, w których historii duże znaczenie odegrała religia. Nie jest jasne czy NDE jest zjawiskiem ściśle związanym z przekonaniami pacjentów, czy też jest uwarunkowane biologicznie i związane z naturalnymi procesami neurofizjologicznymi, towarzyszącymi umieraniu. Za tym drugim wyjaśnieniem może przemawiać fakt, że doświadczenia z pogranicza śmierci są relacjonowane również przez bardzo małe dzieci i są ono zbieżne z relacjami osób dorosłych. W jednym z badań przeprowadzono rozmowy z 11 pacjentami w wieku od 3 do 16 lat, którzy doświadczyli krytycznych stanów, włączając w to zatrzymanie akcji serca i śpiączkę. Do NDE zostały zaliczone wszystkie wspomnienia z okresu bycia nieprzytomnym. 7 dzieci doświadczyło bycia poza ciałem, 5 – wchodzenia w ciemność, 4 – bycia w tunelu, 3 zdecydowało o powrocie do ciała.

Reklama : saune secche

Żadne z dzieci nie miało poczucia depersonalizacji w trakcie tych przeżyć. Jednocześnie przesłuchano 29 innych pacjentów w analogicznym wieku, którzy doświadczyli m.in.: intensywnej terapii medycznej, intubacji, leczenia benzodiazepinami, odurzenia narkotycznego. Żadne z nich nie miało wspomnień z okresu bycia nieprzytomnym. Zgłębiający tę problematykę dr Osis jest również zdania, że doświadczenia z pogranicza śmierci nie spełniają kryterium halucynacji, ponieważ u większości zbadanych pacjentów nie występowały takie czynniki mogące wywoływać halucynacje, jak: anoksja, leki halucynogenne, gorączka, uszkodzenie mózgu. Wykazał on również, że pacjenci umierający doświadczający wizji przedśmiertnych różnili się między sobą pod względem: poziomu stresu, pragnienia ujrzenia konkretnej osoby, poziomu lęku, wierzeń religijnych, poziomu wykształcenia, kręgu kulturowego.

Reklama : kraking rur

Różnicę pomiędzy pacjentami halucynującymi a doświadczającymi wizji przedśmiertnych wykazały również inne badania. Wskazują one na fakt, że halucynacje są z reguły chaotyczne i nieprzewidywalne, wiążą się z depresją, rozpaczą lub nienaturalnym podnieceniem, natomiast emocjami opisywanymi przez pacjentów umierających są: spokój, opanowanie, pogoda ducha, radość.
Rozważając neuronalne podłoże doświadczeń z pogranicza śmierci, za najistotniejszy elementem mózgu uznaje się prawy skroniowy płat kory nowej, który często określa się mianem „matrycy mistycyzmu”. Stymulacja tego obszaru powoduje np. percepcję wzajemnych zależności, bez których doświadczenie duchowe nie byłoby możliwe. Z doświadczeń m.in. dr Wildera Penfielda, który w latach 40 i 50- tych pracował jako neurochirurg w Montreal Neurological Institute wynika, że w wyniku stymulacji mózgu w rejonie bruzdy Sylwiusza, pola płata skroniowego nad prawym uchem, pacjenci mówili o: doświadczaniu bycia poza ciałem, słyszeniu „niebiańskiej” muzyki, rozmawianiu z Bogiem lub zmarłymi krewnymi, oglądaniu filmu z własnego życia.

Reklama : wieszaki

Konsekwencje NDE
Doświadczenia z pogranicza śmierci stanowią nie tylko fascynujące zjawisko samo w sobie, ale są istotne m.in. z punktu widzenia dalszej opieki nad pacjentem. Większość osób, które przeżyły NDE relacjonuje je jako bardzo pozytywne i wywierające wpływ na późniejsze życie. Zmiany są szerokie i trwałe, i dotyczą: wartości, celów, przekonań oraz zachowań. Przyczyniają się do zwrócenia się ku duchowemu wymiarowi życia oraz pozbycia się lęku przed śmiercią. Wiele osób wyraża nawet uczucie niezadowolenia i złości z powodu przywrócenia ich do życia. Tylko około 3 % pacjentów ma nieprzyjemne doświadczenia związane z przejściem przez śmierć kliniczną.

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Co wykazały doświadczenia Masaru Emoto (i nie tylko jego) ?

Wyniki badań wody prowadzonych od wielu lat przez japońskiego naukowca Masaru Emoto wykazały niezbicie, że woda magazynuje uczucia i stany świadomości. Wiadomości na ten temat podaje książka „The Message from the

Reklama : pizze warszawa janki

Water” („Wieści z wody”) Masaru Emoto (tytuł niemiecki: „Die Botschaft vom Wasser” – „Posłannictwo wody”). Prace japońskiego naukowca dotyczyły m.in. badania stanu, zachowań, ułożenia cząsteczek itp. wskaźników wody poddawanej działaniu np. muzyki, słowa mówionego, pisanego, zanieczyszczeń.

Jedna z metod badawczych polegała na obserwacji skutków tych działań na sposób zamarzania wody. Okazało się, że woda pozbawiona zanieczyszczeń (czysta) zamarza tworząc wspaniałe kryształy  – gwiazdki jak płatki śniegu. Ktoś może powiedzieć:  i co w tym dziwnego? Przecież tak właśnie zamarza woda  – w postaci przepięknych kryształków –  „gwiazdek”, z których żadna nie jest podobna do innej. Otóż dziwne jest to, że woda zanieczyszczona nie tworzyła takich wspaniałych form po zamarznięciu – tworzyła chaotyczne, nieuporządkowane struktury. Pojawił się więc pierwszy kontrast. Z podobnymi kontrastami Masaru Emoto spotkał się,

Reklama : perforowana blacha

kiedy na jednej probówce z czystą wodą przyklejono karteczki z napisami: „miłość”, „dobroć”, „kocham cię”, „anioł”, „dusza”, „dziękuję”, „Matka Teresa” itp., a na drugiej „nienawiść”, „Hitler”, „diabeł”, „ty głupku!”, „robisz ze mnie idiotę! zabiję cię!”.

Reklama : pizze warszawa grochów

Woda poddawana wpływowi „dobrych” słów zamarzała tworząc przepiękne struktury krystaliczne, natomiast woda, którą poddano działaniu „złych” słów zamarzała tworząc struktury pełne bałaganu i nieuporządkowania. Od razu zastrzeżenie: okazało się, że rodzaj języka (angielski, japoński, niemiecki itd.) nie odgrywał tu żadnej roli.

Zdjęcia kryształów lodu powstałych z wody poddanej działaniu różnorodnych informacji przedstawiono m.in. w książce, o której była wcześniej mowa. Z niej właśnie oraz ze stron internetowych Masaru Emoto pochodzą ilustracje przedstawiające kryształy wody przedstawione dalej. Każdy z tych kryształów daje się reprodukować i za każdym razem będzie posiadał taką samą postać, co dotyczy również różnorodności form kryształów.

Reklama : wyrób hutniczy

Niesamowite efekty obserwowano, kiedy dwa naczynia z gotowanym ryżem poddawano oddziaływaniom podobnych słów – tym razem wypowiadanych przez dłuższy czas przez grupy  500 osób. Ryż poddawany działaniu „złych” słów w krótkim czasie pokrył się pleśnią i zgnił, natomiast ryż poddawany działaniu „dobrych” słów zachowywał swoje właściwości bez zauważalnych zmian organoleptycznych.

Reklama : pizze warszawa centrum dworzec

Innym przykładem zaskakującego skontrastowania wyglądu lodowych struktur było poddawanie czystej wody zawartej w dwóch probówkach wpływom muzyki: w jednym przypadku muzyki Mozarta, ludowej lub typowo relaksacyjnej, a w drugim przypadku – muzyki typu heavy metal. Od razu zastrzeżenia: sam lubię ostrego rocka, ale lubię również inne rodzaje muzyki, więc preferencje muzyczne nie mają tu nic do rzeczy.

Reklama : metal kolorowy

„Muzyka jest wibracją. Jeśli poddamy wodę jej działaniu, to struktura krystaliczna wody zmieni się.  Dlaczego w ludzkiej naturze leży komponowanie muzyki? Czy nie jest tak, że muzyka reguluje nasze wibracje zniekształcone różnorodnymi wydarzeniami, traumatycznymi przeżyciami? (…) Jestem pewien, że muzyka jest raczej formą uzdrawiania niż sztuką. (…).  Poprzez krystalizację woda uświadamia nam, że może działać jak lustro obijające ludzkie myśli. Woda ma zdolność pokazania nam tego, czego nie możemy słyszeć. Ta sama woda przepłwa przez nasze ciała i odżywia wszelkie życie na Ziemi. Zamrożone kryształki wody niosą więc uniwersalne przesłanie. Co woda chce nam powiedzieć przez krystalizację? Wszystko, co jest zestrojone z Matką Naturą objawia się jako piękne, sześciokątne struktury, a to, co nie jest – nie. Myślę, że są to te wieści, które woda chce nam poprzez siebie przekazać.” (Masaru Emoto).

Reklama : pizze jastrzębia góra

Postępując w podobny sposób, jak opisano poprzednio, stwierdzono negatywny wpływ telefonu komórkowego na wodę (umieszczając „komórkę” w bezpośrednim styku z naczyniem zawierającym czystą wodę). Okazało się, że można częściowo zniwelować „złe” oddziaływania „komórki” na wodę poprzez naklejenie na naczynie kartki z „dobrymi” słowami na niej wypisanymi. Jeszcze innym niesamowitym doświadczeniem była wspaniała krystalizacja przy zamarzaniu brudnej wody  pobranej do badań z rzeki zanieczyszczanej ściekami i poddanej godzinnemu oddziaływaniu modlitwy. To tak, jakby modlitwa miała moc oczyszczania wody.

Reklama : krata pomostowa

„Woda ciągle intrygowała naukowców swoimi anomalnymi właściwościami. W końcu na granicy XXI wieku główna tajemnica wody została wyjaśniona. Okazało się, że woda składa się z supermolekuł, tzw. klastrów lub komórek charakteryzujących się molekularną heksagonalną strukturą. Struktura ta  zmienia się, jeśli na wodę będziemy oddziaływać w różnorodny sposób – chemicznie, elektromagnetycznie, mechanicznie i …informacyjnie. Pod wpływem takich działań molekuły potrafią przebudowywać się i w taki sposób zapamiętywać każdą informacje. Fenomen pamięci strukturalnej pozwala wodzie wchłonąć w siebie, przechowywać i wymieniać się z otaczającym środowiskiem danymi, których nośnikiem są barwy, myśli, muzyka, modlitwy lub zwykłe słowo. Wygląda w takim razie na to, że każda żywa komórka zawiera wszelką informację o całym organizmie, każda molekuła wody potrafi wchłonąć w siebie informację o całym planetarnym systemie.” (prof. Paweł Goskow, „Mir wody”, www.eko.co.ua).

Reklama : pizze jastarnia

Można więc przygotować, zaprogramować wodę z zadaną informacją uzdrawiającą. Każdy człowiek jest w stanie celowym, mentalnym oddziaływaniem zmienić energetyczne parametry wody. Naukowcy ustalili, że ludzkie słowa kształtują tzw. solitony (z ang. – „samotnik”). Solitony stanowią szczególną postać ruchu falowego, samopodtrzymującą się falą o niezmiennym kształcie i rozmiarze,  może oddziaływać na materię, ponieważ w pewnym sensie zachowuje się jak cząstki. Są użytecznym nośnikiem informacji.

Solitony powstają w efekcie interakcji tzw. fononów wyswobodzonych przy zetknięciu się elektronów z fotonami, wskutek czego przenoszą dalej drgania, czyli informacje. Drgania te

Reklama : stojaki sklepowe

posiadają ogromne znaczenie dla procesów życiowych organizmu ponieważ nie tylko przenoszą informacje, ale transportują także energię. Drganiami solitonów są np. impulsy nerwowe.

Każda rzecz, każda istota w Kosmosie wibruje, drga. Wibrują elektrony, wibrują atomy, drży liść na drzewie, drgają krople wody w strumieniu wywołując drgania powietrza, które odbieramy jako szmer wody, bije w końcu nasze serce. Dlaczego wszystko wibruje, drga, przesyła energię w przestrzeń? Ponieważ każda rzecz, każda istota nosi w sobie wbudowaną energię, dzięki której wysyła swój sygnał na cały Wszechświat niczym operator radiowego nadajnika tęskniący za kontaktem z innymi istotami. Każda myśl, jaką kiedykolwiek mieliśmy, każde słowo, które kiedykolwiek wypowiedzieliśmy, każdy uczynek, jaki kiedykolwiek popełniliśmy zabarwia ten sygnał i kształtuje energię, jaką wysyłamy. Każda komórka, każdy organ naszego ciała ma swoje wibracje i swój ton. Żywe komórki mogą wydawać dźwięki i je pochłaniać.

Reklama : pizze gdynia

Pod wpływem dźwięku – czyli fali akustycznej – dochodzi do powstawania zjawiska sonoluminescencji. Jest to zjawisko powstawania fal świetlnych w cieczach poddawanych działaniu dźwięków (zwła-szcza ultradźwięków). Działając więc na ciało, czyli wodę, dźwiękami powodujemy emisję fal EM wewnątrz naszych organizmów. Jaki wpływ ma ta emisja na nasze ciała? A któż to dzisiaj wie? Możemy mówić tylko o skutkach – o czym będzie mowa dalej. Skutki mogą być wyjątkowo negatywne, ale też i wyjątkowo pozytywne – w zależności od rodzaju dźwięku.

Reklama : automaty do gier

Ron Sekley z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley wykazał, że DNA działa jak antena zarządzająca rozwojem komórkowym. Podstawową funkcją DNA jest więc emisja i dobieranie fotonów –   czyli światła oraz fononów – czyli dźwięku. Jest istotne, jaki rodzaj światła i jaki rodzaj dźwięku dociera do helis DNA i jaki jest później emitowany. Woda zawarta w każdej komórce i w DNA jest źródłem słabego promieniowania elektromagnetycznego w postaci emisji tzw. biofotonów. Emisja ta ma parametry fal milimetrowych. Okazuje się, że najbardziej uporządkowane promieniowanie elektromagnetyczne ma woda strukturyzowana. W wodzie może więc zachodzić wpływ elektromagnetyczny w zakresie zmian struktury i informacji związanych z cechami biologicznymi organizmów.

Szczególnie duże zmiany w wodzie wywołują słowa, czyli fale akustyczne. Wnikając do niej w postaci solitonów budują z molekuł wody skomplikowane zespoły, rodzaj paczek falowych stanowiących porcje informacji. Woda pod ich wpływem jakby „ożywa”. Trzeba zaznaczyć, że woda, którą poddano obróbce strumieniem energetyczno-informacyjnym ma lepsze parametry od najlepszej nawet wody strukturyzowanej przemysłowo, ponieważ obróbka jest prowadzona z uwzględnieniem indywidualnych parametrów energetycznego pola człowieka, z uwzględnieniem konkretnych naruszeń struktury jego pola i całokształtu fizycznego.

Reklama : pizze warszawa centrum centralny podziemne przejście

„Na wodę można wpływać różnymi oddziaływaniami zmieniając jej strukturę. Może ona, podobnie jak na magnetycznej taśmie, zanotować wszelkie informacje. Zrozumieliśmy, że energetyczne ciało człowieka, jego aura, wpływają na wodę zmieniając jej właściwości.”(prof. P. Goskow, „Uczeni dokonali pomiarów duszy”, G.B. Telnow, 2006 r., www.viperson.ru).

Przygotowana indywidualnie uzdrawiająca woda posiada zespół pozytywnych charakterystyk i komplet właściwości niezbędnych do uzdrawiania konkretnej osoby, ze wszystkimi jej przypadłościami. Zrozumiałe, że taka woda będzie skuteczniej odbudowywać pracę układów funkcjonalnych, narządów, tkanek i komórek organizmu, jak również delikatnych struktur biegunowych tej osoby, dla której została przygotowana.

Reklama : mosiądzu

Według prof. S. Zenina jest możliwe, że ludowi znachorzy, uzdrowiciele, szamani, plemienni czarownicy mogą mocą swoich myśli wpływać na stan wody zmieniając jej elektroprzewodnictwo i inne właściwości. Naukowiec uznał, że istnieje po prostu czwarty stan wody – oprócz fazy stałej, ciekłej i gazowej – stan fazy informacyjnej (o czym już wspo-minaliśmy). Pozwala on zapisywać, przechowywać i przekazywać wszelkie informacje chemiczne, fizyczne i biologiczne. Jednocześnie S. Zenin stwierdził, że istnieją dwa typy pamięci wody:

· pierwotna,

· długoterminowa.

Reklama : pizze warszawa centrum zgoda

Pamięć pierwotna pojawia się po krótkotrwałym oddziaływaniu na wodę różnorodnymi czynnikami (krótkotrwałej ekspozycji). Przemiana struktury klatratów jest wówczas odwracalna. Elektromagnetyczna matryca odciska swój obraz na powierzchni klatratów w postaci nowego wzoru.Pamięć długoterminowa (długotrwała) – to zupełne i całkowite przeobrażenie pierwotnej matrycy zbudowanej z podstawowych elementów składających się na klatraty wskutek długotrwałego oddziaływania energoinformacyjnego. „Znaleziono nowy stan substancji – informacyjny. Oznacza to, że  w przypadku oddziaływań mentalnych ze strony ludzi, powinni oni wpływać na wodę przez odpowiednio długi czas i wyjątkowo silnie emocjonalnie, aby nadać jej odpowiednie właściwości. Przestały więc być bajką opowieści o czarownikach posługujących się „martwą” i „żywą” wodą. Przeniknięcie do struktur o nanowymiarach pozwoliło «zobaczyć» klastry wodne skupiające molekuły wody w charakterystyczny sposób pod wpływem czynników zewnętrznych – myśli, słów, muzyki, pola magnetycznego, substancji chemicznych itp.” (S. Zenin).

Reklama : aluminiowy

Nie lekceważmy więc bajek – może tkwić w nich wielka wiedza i mądrość, których zwykle nie dostrzegamy, bo nie zastanawiamy się nad przesłaniem bajek i często ich nie uznajemy jedynie z powodu naszej pychy i zarozumiałości czy też zwykłej nieświadomości. Dokładnie taki sam wniosek wysnuł na podstawie swoich badań Masaru Emoto. Analizę wody przeprowadzał m.in. przy pomocy rezonansu magnetycznego (ang. MRI – Magnetic Resonance Imaging – to nieinwazyjna metoda uzyskiwania obrazów badanych obiektów, np. organizmu człowieka).

Stwierdził, że woda przedstawia uporządkowane struktury krystaliczne stanowiące obraz elektromagnetycznych właściwości wody. Emoto uznał, że podstawą zjawiska pamięci wody jest częstotliwość wibracyjna, fala rezonansowa, która przenosi ludzkie emocje na całe środowisko – ludzi, zwierzęta, rośliny, przedmioty. Z tego względu japoński badacz zaleca, aby błogosławić wszelkie pokarmy, które zjadamy, powstrzymywać się od wszelkich negatywnych emocji, stać się źródłem emocji wybitnie pozytywnych  i często się modlić.

Reklama : pizze warszawa centrum krucza

Jest i druga strona medalu takich odkryć. Otóż pojawiły się już próby przetwarzania procesów zachodzących w wodzie pod wpływem promieniowania elektromagnetycznego pochodzącego z ludz-kiego mózgu na sygnały zrozumiałe dla komputera. Oznacza to, że zostaną podjęte badania związane z konstruowaniem komputerów, na które można wpływać siłą myśli. Wystarczy, aby w takich komputerach zastosowano zamiast tradycyjnych pamięci krzemowych czy innych, pamięci zbudowane z białek. Przecież białka, DNA – to substancje posiadające strukturę krystaliczną.

Dziś już wiadomo, że kryształy posiadają właściwości dzięki którym możemy je kodować informacjami. W urządzeniach elektronicznych kryształy służą przede wszystkim do zapisywania danych. Generalnie ciało krystaliczne – to rodzaj ciała stałego, w którym cząsteczki, atomy lub jony nie mają pełnej swobody przemieszczania się w całej objętości substancji i zajmują ściśle określone miejsca w sieci przestrzennej  – mogą więc drgać jedynie wokół położenia równowagi.

Reklama : reklama zewnętrzna wrocław

Szczególną rolę zarówno w technice jak i organizmie odgrywają tzw. ciekłe kryształy. Ciekłe kryształy – ogólnie rzecz ujmując – są substancjami posiadającymi własności zarówno cieczy jak i ciała stałego, w których występuje samoistne uporządkowanie cząsteczek. Cząsteczki substancji ciekło-krystalicznych mają wydłużony kształt i są spolaryzowane elektrycznie (stanowią  dipol). Oprócz powszechnie znanych ciekłych kryształów, które znajdują zastosowanie przy wytwarzaniu różnorodnych ekranów, istnieje jeszcze grupa związków organicznych (występujących w każdym organizmie żywym), które nazywane są liotropowymi ciekłymi kryształami.

Ciekłymi kryształami są więc DNA, białka i cholesterol.  Kluczowym składnikiem bioklastrów białek i DNA jest woda stanowiąc biologiczne sieci wodorowe służące do wchłaniania, przechowywania  i przekazywania informacji. Również błony komórkowe odgrywające istotną rolę w komunikacji międzykomórkowej i przekazywaniu informacji z komórek do mózgu mają budowę liotropowych ciekłych kryształów. Wszystko to oznacza po prostu, że wszelkie substancje tworzące nasz organizm oraz błony komórkowe doskonale przechowują i przetwarzają informacje oraz transmitują sygnały. A wszystko to dzięki wodnym strukturom wchodzącym w skład wszelkich organizmów i tworzącym wodne kryształy. Zagadnieniem tym zajmowali się m.in. rosyjscy uczeni – prof. Jurij A. Rachmanin i dr Władimir Kondratow, którzy udowodnili, że heksagonalne cząsteczki potrafią w wodzie poddanej energetyzo-owaniu stworzyć zagęszczone pionowo struktury przypominające kryształy kwarcu.

Reklama : pizze warszawa bródno

Jak wspomniałem – trwają prace badawcze nad zastosowaniem trójwymiarowych krystalicznych pamięci białkowych w komputerach – tzw. biologicznych. Samoorganizujące się struktury biologiczne i litografia optyczna mają umożliwić produkcję mikroskopijnych układów pamięci o potężnych pojemnościach w sposób wyjątkowo tani. Białko reaguje, zmienia swój stan binarny około 1000 (tysiąc) razy szybciej niż typowa pamięć RAM komputera.

Niektóry naukowcy zamierzają więc „nauczyć” wodę zapamiętywania i przechowywania kodu binarnego. Inni z kolei myślą o możliwości zmian parametrów fizyko-chemicznych wody już na pozio-mie molekularnym w taki sposób, aby uczynić wodę np. bardziej lepką czy o niższym współczynniku strat przy chłodzeniu reaktorów jądrowych.

Reklama : brązowy

Pojemność pamięci wody przekracza dziś w sposób niewyobrażalnie wielki pojemność i wszelkie inne możliwości sztucznych pamięci zbudowanych przez człowieka. A przecież pamięć zawdzięcza woda swojej polarności (dipolowej budowie) oraz niezliczonym możliwościom ustawiania  swoich molekuł. Zauważmy – w muzyce wystarczy zaledwie 8 podstawowych nut, kilka dodatkowych znaków i… mogą postawać miliony niepowtarzalnych melodii  :) .

Warto podkreślić, że klastry wodne dość łatwo zmieniają swoją strukturę pod wpływem inrfadźwięków o częstotliwości 1÷15Hz, ponieważ naturalne wibracje molekuł wody znajdują się w tym właśnie paśmie częstotliwości. Czy to przypadek? I czy przypadkiem jest, że podobną częstotliwość wibracji ma skorupa ziemska?

Reklama : pizze zielona góra

Informacje są z pewnością szokujące, ale oznacza to, że woda ma niesamowite wprost właściwości. Jak wiele tajemnic kryje jeszcze przed nami natura? Co jeszcze odkryjemy? Trudno  takie fakty przyjąć od razu do świadomości. Przecież tak bardzo podane informacje odbiegają – jak już mówiliśmy – od wyuczonego i przyjętego przez nas dotychczas stereotypu! A jednak:  INTELIGENTNY  SKUTEK  MUSI MIEĆ  INTELIGENTNĄ  PRZYCZYNĘ.

Każdy żywy organizm posiada własne biopole. Nasze, ludzkie biopole, może więc wpływać na inne biopola, zmieniać profil elektronowy innych struktur, a przez to ich właściwości. Również biopola innych żywych organizmów, a także pola energetyczne elementów tzw. przyrody nieożywionej mogą oddziaływać na nasze ludzkie biopola.

Reklama : stale nierdzewne

„Wpływ na strukturę wody następuje bardzo często i zachodzi to poprzez matrycę biopola. Wystarczy zmienić sposób myślenia, a otrzymamy zupełnie inną wodę. To może okazać się lepsze lub gorsze dla organizmu. Wszystko zależy od tego, jaki przyjęliśmy sposób myślenia.

Energoinformacyjne środowisko jest potwornie zanieczyszczone scenami przemocy, pornografii, obrazami wojen i wojen. Pozornie wydaje się to niegroźne. Przecież to tylko teksty, filmy, fotografie. Nic bardziej błędnego. Woda zapamiętuje wszystko (…) A jeśli tak, to człowiek składający się z wody, przedstawia sobą zaprogramowany system. Każde oddziaływanie czyn-ników zewnętrznych, w tym i komunikacja interpersonalna, skutkuje zmianami w strukturze i składzie biochemicznym wszelkich płynów ustrojowych. Ma to miejsce na poziomie komórkowym, a nawet programuje DNA aż do jego zniszczenia.” (prof. Stanisław Zenin, „Mir wody”, www.eko.co.ua).

Reklama : pizze warszawa bemowo

„…nawet programuje DNA…” Wszystko staje się jasne, kiedy już zrozumiemy, że DNA, które zawiera przecież wodę i jest po prostu kryształem, emituje światło w postaci biofotonów i że odbiera wszelkie sygnały – zarówno świetlne (czyli elektromagnetyczne) jak i akustyczne – zamieniane na fale elektromagnetyczne, świetlne.

Z drugiej strony wszelkie niedomagania organizmu mają bezsprzecznie wpływ na charakterystykę emisji tego światła, w związku z czym pojawiają się nowe możliwości diagnozowania pacjentów ponieważ z pomiarów luminescencji można uzyskać informacje o stanie organizmu.

Reklama : krata stalowa

Biofotony o parametrach fal milimetrowych są cichym językiem DNA. Przenoszą one  informacje do wnętrza komórek i między nimi. Zakłócenie tej komunikacji – to zakłócenie pracy komórek, a w skrajnym efekcie zakłóceniem funkcji organizmu. Biofotony są emitowane przez małe stożki na końcu chromosomów – telomery, które zabezpieczają je przed uszkodzeniami podczas replikacji (kopiowania) DNA. Biofotony kontrolują metabolizm komórek, regulują ich wzrost i namnażanie. Działają z laserową wprost precyzją podczas przekazywania informacji wewnątrz i między komórkami. Jeśli emisja biofotonów ulegnie zakłóceniu, to ulega  zakłóceniu funkcjonowanie DNA – „…aż do jego zniszczenia.”

Reklama : ekspozytory na biżuterię

Prof. Fritz-Albert Popp, który już w 1974 r. odkrył istnienie biofotonów, tak pisze w swojej książce „Biologia światła” o zmianach charakterystyki promieniowania: „Normalne żywe komórki emitują równomierny strumień biofotonów. Strumień ten gwałtownie zmienia się, gdy do komórki wdziera się wirus – następuje eksplozja promieniowania, później cisza i następnie znów od nowa eksplozja i powolny zanik promieniowania, w kilku falach, aż po śmierć komórki. Przypomina to niemal ryki umierającego zwierzęcia.” Tak oddziałuje na komórki wirus. Podobnie oddziałują na komórki i inne destrukcyjne czynniki.

Reklama : pizze łomianki

„Rosyjski uczony Aleksandr Stiepanow przeprowadził następujący eksperyment. Nalał do naczynia zwykłą destylowaną wodę i postawił je na czole leżącego człowieka. Woda powinna zapisać w sobie mikroenergetyczną informację pochodzącą od człowieka. Następnie uczony wykonał badanie chromatograficzne tej wody i otrzymał chromatogram, który wyraźnie różnił się od wykresu uzyskanego w przypadku wody zwykłej, nie poddanej działaniu biologicznego pola człowieka.

Potem umieścił naczynie z wodą destylowaną na tym samym miejscu czoła, ale na fotografii twarzy tego samego człowieka. Po wykonaniu chromatografii, zdziwienie ekspery-mentatora było bezgraniczne – chromatogram wody zdjętej z fotografii był identyczny z wykresem dla wody poddanej działaniu samego człowieka.Doświadczenia te uczony powtarzał wielokrotnie, nieodmiennie otrzymując te same rezultaty.

Reklama : posciele

Prof. Stiepanow wysnuł z tego dwa wnioski: 1) pole biologiczne człowieka ma zdolność przekazywania swojej informacji na inne obiekty, w szczególności na fotografie, 2) woda jest jednym z nośników takiej informacji.

W jakiś czas potem, jeden z uczestników eksperymentu zginął w następstwie nieszczę-śliwego wypadku. Stiepanow ponownie umieścił wodę na jego zdjęciu i wykonał jej badanie. Wizerunek zareagował na śmierć swojego «właściciela» – chromatogram był zupełnie inny.” („Niezwykłe właściwości zwykłej wody”, dr inż. Sergiy Filin, Politechnika Szczecińska, 27.10.2005, http://wentylacja.com).

Reklama : pizze wrocław

W jaki jednak  sposób woda wchłania i przekazuje informacje? …

Autor: Janusz Dąbrowski (fragment książki “Sekrety wody”)

 

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Wychowanie dzieci – wskazówki

Kochani rodzice. Każdy z nas zastanawia się jak wychowywać swoje dzieci, żeby wyrosły na porządnych ludzi. Nie jest to łatwe zadanie i musimy się wiele nauczyć, żeby jemu sprostać. Oto kilka zasad, które mogą pomóc w wychowaniu i zrozumieniu naszych dzieci.
Uporządkujmy dzień
Od pierwszych dni życia, powinniśmy przyzwyczajać dzieci, do wykonywania odpowiednich czynności w określonych, stałych godzinach. Jest to korzystne zarówno dla dzieci jak i dla rodziców. Początkowo dziecko nie rozróżnia dnia od nocy, ani nie zwraca uwagi na czas. Może za to kojarzyć czynności, które następują po sobie np. najpierw zabawa, potem kompanie, czytanie bajki. Po niedługim czasie dziecko będzie wiedziało, że po tych czynnościach jest czas do spania i zasypia. W późniejszym wieku warto poświęcić trochę czasu, na opracowanie wraz z całą rodziną grafiku dnia.
Dzięki temu każdy będzie wiedział, co ma robić, poza tym unikniemy sytuacji, w której np. każdy będzie przychodził na obiad o innej porze dnia.
Rodzicom takie uporządkowanie dnia, daje możliwość sprawnego wykonania wszystkich obowiązków. Szczególnie tyczy się to młodych mam i tatusiów, dla których pojawienie się potomka, oznacza nie lada wyzwanie i wywrócenie ich dotychczasowego życia do góry nogami.
Przede wszystkim konsekwencja
Niezależnie od tego, czy chcemy dziecko ukarać czy nagrodzić, musimy być konsekwentni w naszych działaniach. Jeżeli zakażemy dziecku czegokolwiek np. wychodzić z domu przez dwa tygodnie, to choćby prosiło i błagało, musi karę odbyć. Wiem, że to nie jest proste, bo nasze pociechy ciągle nas sprawdzają i próbują przekonać o swoich racjach, ale nie możemy im ulegać. Jeżeli damy się im przekonać, że przykładowo dwa tygodnie to za wiele i wypuścimy je po tygodniu, to przestaną nas brać poważnie i kara nie odniesie żadnego skutku.
Podobnie jest z nagradzaniem i obiecywaniem czegokolwiek. Jeżeli coś obiecamy, to musimy dotrzymać słowa. To również nie jest proste, ale niezbędne, żeby dziecko miało do nas zaufanie i traktowało jak autorytet. Jeżeli obiecamy naszym pociechom, że gdzieś razem danego dnia pójdziemy, lub zrobimy coś wspólnie, to nie wolno nam przekładać tego na inny dzień, bo i one będą przekładać na inny dzień to, co mają zrobić. Jeżeli wiemy, że nie możemy dotrzymać danego słowa, lepiej jest nie obiecywać, chyba, że któregoś dnia chcemy usłyszeć „Obiecanki cacanki a głupiemu radość”.
Nie podkopujmy swojego autorytetu
Niezmiernie istotne jest, żebyśmy uważali na to, co i kiedy mówimy w obecności naszych pociech. Dzieci najszybciej uczą się tego, czego nie powinny i zdarza się, że użyją wulgaryzmu, usłyszanego gdzieś na dworze lub od nas, nie zdając sobie spawy ze znaczenia tego słowa. Najczęściej reagujemy stwierdzeniem, że nie wolno tak mówić. Jeżeli dziecko usłyszało takie słowo od nas, to mówiąc mu, że tak nie wolno usłyszymy od dziecka: „Jeżeli tak nie wolno to, dla czego mama, tata tak powiedzieli”. Dużo bezpieczniej jest powiedzieć, że nie wolno tak mówić dzieciom. Jeżeli my rodzice coś mówimy lub robimy a za chwilę mówimy dziecku, że tak nie wolno, to w oczach malucha tracimy wiarygodność.
Kolejną niezmiernie istotną sprawą, dotyczącą autorytetu rodziców jest podważanie naszych słów przez współmałżonka. Przykładowo tata zakaże dziecku czegoś, a mama wyrazi na to zgodę. Tak nie wolno robić, ponieważ dziecko, otrzymując sprzeczne informacje, wybierze tą bardziej korzystną dla siebie. Takie zachowanie rodziców, dostarcza dziecku informacji, że może robić, co chce, bo ewentualny zakaz lub nakaz to tylko gadanie.
Nie mogę zaprzeczyć temu, że zdarza nam się czasem przesadzić i współmałżonek może nie zgadzać się z naszą decyzją. Trzeba o tym rozmawiać, ale tylko wtedy, gdy dzieci nas nie słyszą. Jeżeli będziemy dyskutować przy nich, to bezwiednie podkopujemy autorytet osoby, która nie ma w danym momencie racji. Dziecko myśli wtedy, że nie musi słuchać obydwóch rodziców, bo tylko jeden z nich ma władzę.
Uczmy się słuchać ze zrozumieniem
Rodzice oprócz wydawania poleceń i mówienia dzieciom, co im wolno a czego nie, powinni nauczyć się słuchać tego, co one mają im do powiedzenia. Zdarza się, że dziecko ma jakiś problem, z którym nie umie sobie poradzić. Dla osoby dorosłej ten problem wydaje się banalny i nieistotny. Najczęściej rodzic mówi do dziecka, że to nie jest żaden problem i żeby nie zawracało mu głowy. Wówczas nadąsana pociecha twierdzi, że nikt jej nie rozumie, a problem nie zostaje rozwiązany.
Dziecko ma prawo czuć złość, gdy coś mu nie wychodzi i jeżeli powiemy mu, że rozumiemy, co ono w tym momencie czuje, to zazwyczaj samo powie, z czym dokładnie nie może sobie poradzić. Już sam fakt, że zostało zrozumiane zmieni jego nastawienie do problemu, ponieważ będzie przekonane, że ma w nas wsparcie. Dzięki temu poczuje się pewnie i rozwiąże problem samo, bądź z nasza niewielką pomocą.
Rozwijajmy zdolności pociech
Wiele rodziców ma wygórowane ambicje względem pociech. Przykładowo cała rodzina jest umuzykalniona, więc dziecko uczą grać na instrumentach, śpiewać itp. Niestety malcowi słoń nadepnął na ucho i mimo wielkich starań nic mu nie wychodzi. Próbuje dorównać rodzinie, ale wie, że choćby ćwiczył przez całe życie, nigdy nie będzie tak dobry jak reszta rodziny. Tutaj przerośnięte ambicje rodziców powodują obniżenie samooceny dziecka. Cóż z tego, że potrafi malować jak nikt inny, skoro jego rodzice nie chcą nawet o tym słyszeć.
Każde dziecko przejawia zdolności w jakiejś dziedzinie, dla tego powinniśmy nie tylko słuchać, ale i obserwować nasze pociechy. Jeżeli jest coś, co szczególnie lubią robić a na dodatek sprawia im to frajdę, to my jako rodzice powinniśmy pomóc w rozwinięciu tego talentu. Nasze ambicje schowajmy w kieszeń, i pomagajmy rozwijać ich talenty a nie te, które my byśmy chcieli żeby miały.
Nie bójmy się okazywać miłości
Kochamy nasze dzieci, więc pokazujmy im to. Mówmy im, że są dla nas najważniejsze na świecie. Jak najczęściej używajmy słów „kocham Cię” mówmy to od tak po prostu. Przytulajmy i głaszczmy zawsze, gdy tego potrzebują. Niezależnie od tego czy mamy córkę czy syna, pamiętajmy, że każde dziecko potrzebuje miłości. Wtedy czuje się szczęśliwe,  bezpieczne i silne na tyle, żeby zmierzyć się z życiem. Wtedy wie, że ma kogoś, na kim może polegać i zawsze może liczyć na jego pomoc. Niezależnie od tego czy broi czy jest spokojne, czy coś mu się nie uda, czy wszystko wykonuje świetnie wie, że na tym świecie jest ktoś, kto bez względu na wszystko, zawsze będzie go kochać.

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Hello world!

Welcome to WordPress.com. This is your first post. Edit or delete it and start blogging!

Posted in Uncategorized | 1 Comment